europejskie forum rolników 2025

Dukaty sposobem na inflację - hossa na rynku starych monet

16 marca 2020
Dukaty sposobem na inflację - hossa na rynku starych monet
Newseria Biznes
  • „Zachowaj spokój i kupuj dukaty” - można sparafrazować brytyjskie plakatowe hasło, któremu popkultura nigdy nie pozwoli zasnąć.
  • Rekordowo liczne grono rodaków jest zdania, że dawne polskie monety z królami okażą się złotą receptą na inflację i wirusa trawiącego światową gospodarkę.
  • Eksperci przytakują, lecz przypominają: numizmatyka jest sztuką jak rzeźba czy malarstwo i nawet jeśli upatrujemy w niej wyłącznie lukratywnej lokaty, pamiętajmy - kolekcjonerstwo to nie to samo co zbieractwo.

 

Michał Niemczyk, ekspert wiodącego krajowego antykwariatu numizmatycznego, przestrzega: jeżeli szukamy interesującej pasji, zbierajmy co tylko przyniesie nam radość, ale kiedy myślimy o inwestycji czy bezpiecznej lokacie, nie możemy zakładać, że wszystko, co okrągłe, ma rosnącą wartość. Drożeją dawne pieniądze obiegowe uznawane za rzadkie - próby z międzywojnia, monety z PRL, ale przede wszystkim stare emisje królewskie pochodzące z cenionych kolekcji.

 

Co wielu z nas zdumiewa - kupujemy je nie tylko nad Wisłą, ale też na najgłośniejszych światowych aukcjach, gdzie wspomniany profil Zygmunta III Wazy wiąże się nawet z rachunkiem w milionach dolarów.

 

 

Zygmunt trzeci, ale pierwszy

Mierząca aż 70 mm średnicy bydgoska studukatówka wybita została w 1621 r., żeby przed dwoma laty przypomnieć o sobie kolekcjonerom z każdego końca globu - Zygmunt III Waza oddany co do koronki kołnierzyka ustanowił na nowojorskiej aukcji rekord na rynku europejskich monet, a cena sprzedaży przekroczyła równowartość 8 mln zł. Michał Niemczyk, przygotowujący się właśnie do regularnej marcowej licytacji w Warszawie, relacjonuje, że właściwie trudno wyobrazić sobie ciężar tych 350 g złota do czasu, aż nie potrzyma takiego egzemplarza w dłoni.

 

Kolekcjonerzy, którym warte miliony sto dukatów umknęło na aukcji z różnych względów, nie ustają jednak w popycie na królewskie mennictwo, szykując się do boju o pięciodukatówkę, która pod młotek trafić ma dopiero, gdy rozwijające się teraz liście na dobre spadną z drzew.

 

- Czy szukamy w tym królewskim złocie czegoś odpornego na nastroje gospodarcze czy chcemy potrzymać w dłoni po prostu kawałek historii? Różnie bywa, ale nigdy nie odbieraliśmy telefonu tak często, jak przed aukcją planowaną na 14-16 marca, przekonując się, że pytania w słuchawce wybiegają aż do października, bo wtedy licytowana będzie właśnie moneta Zygmunta III Wazy o masie pięciu dukatów. Pochodzi ze zbiorów słynnego kolekcjonera Henryka Karolkiewicza i choć przeciętnemu rodakowi nazwisko nie musi kojarzyć się z gorączką zakupów, ceny na światowych aukcjach dowodzą, jaka jest jego magia - komentuje Michał Niemczyk, zdejmując z półki kilka amerykańskich katalogów i wskazując na notowania.

 

 

18 razy w 8 lat

Tę samą monetę, która jesienią trafi na stołeczną aukcję, w 2000 r. wylicytowano do 5,5 tys. dolarów, żeby w 2008 r. na innej licytacji odnotować już 100 tys. dolarów. W kraju trafi pod młotek prawdopodobnie z progiem 400 tys. zł, jednak sama kwota nie będzie dla środowiska wstrząsającą nowością. W 2019 r. antykwariat Michała Niemczyka sprzedał na aukcji 10 dukatów tego króla o wartości powyżej 940 tys. zł.

 

 

Dwanaście groszy

Przeliczając potencjał zwyżki w segmencie najcenniejszych okazów, łatwo jednak stracić z oczu istotę lokalnych aukcji, których opasłe katalogi zapełniają przecież setki monet, banknotów czy wojskowych odznaczeń wycenianych nawet od progu kilkudziesięciu złotych. Pytanie więc, czy myśląc ostrożnie o lokowaniu kapitału, egzemplarze bez królewskiego oblicza i w mniej hipnotyzującym kruszcu również powinniśmy brać pod uwagę.

 

- Czy drożeje wyłącznie okazałe złoto władców? Zdecydowanie nie, a o wartości nierzadko decyduje łatwy do przeoczenia detal, jak w przypadku wystawionej na marcową aukcję kolekcji prób międzywojennych. Przykładowe niklowe 20 gr to próba z 1924 r. - jako że nominał wszedł do obiegu rok później, już z inną datą, ta jedna wybita na monecie czwórka potrafi podnieść jej szacowaną wartość do 25-30 tys. zł. Obiegowe 20 gr z tego okresu byłoby natomiast warte w porywach 10 złotych - dodaje Michał Niemczyk, przestrzegając przed pośpiesznymi porządkami na strychach czy skrzypiących szafach.

 

 

Brzydkie kaczątko?

Jak wynika z licznych archiwalnych rekordów, czasem o wartości kolekcjonerskiej przesądza ewidentne uszkodzenie, jak w przypadku wystawionej na aukcję krzywej pięciozłotówki z 2017 r., której cena wywoławcza dochodzi aż do 400 zł. Tzw. destrukty, a więc pieniądze z błędami niedopatrzonymi w mennicy, osiągają niekiedy wartość sprzętów AGD, mimo że każdy natrafić może na taką perełkę, odbierając w kiosku resztę.

 

 

Więcej historii, cen i opisów numizmatów przeczytać można w katalogach marcowych aukcji: https://aukcjamonet.pl/      

 

Trzydniowa aukcja w Antykwariacie Numizmatycznym Niemczyk Michał potrwa od 14-16 marca.

 

 

Newseria Biznes


POWIĄZANE

Liczba gospodarstw agroturystycznych stale rośnie, podobnie jak zainteresowanie ...

Donald Tramp, prezydent USA, ogłosił nowe cła, które mają na celu ochronę ameryk...

Według najnowszego badania opinii publicznej, większość społeczeństwa uważa, że ...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę