
Na świecie trwa cicha, ale brutalnie skuteczna gra o przyszłość. Jej stawką nie są już technologie, ropa czy metale ziem rzadkich. Stawką jest ziemia rolna i żywność: zboże, kukurydza, soja, białko. To one w nadchodzących dekadach zdecydują o realnej sile państw.
Nieprzypadkowo najbogatsi ludzie świata masowo wykupują grunty rolne. Wiedzą coś, czego politycy w Europie – w tym w Polsce – wciąż nie chcą lub nie potrafią zrozumieć.
Ziemia zamiast akcji. Fakty, które niepokoją
Jak informuje filarybiznesu.pl, powołując się na amerykańskie źródła, Stanley Kroenke, właściciel klubu Los Angeles Rams, stał się największym prywatnym właścicielem ziemi w USA, kupując niemal milion akrów w Nowym Meksyku.
W rankingach największych właścicieli gruntów regularnie pojawiają się również:
To nie są sentymentalni kolekcjonerzy ziemi! To inwestorzy strategiczni.
Żywność jako nowa waluta świata
W świecie:
żywność staje się zasobem strategicznym, a nie zwykłym towarem.
Kto kontroluje ziemię i produkcję – ten dyktuje warunki.
Nie banki, nie giełdy, lecz wąska kasta właścicieli ziemi może w przyszłości decydować:
To nie teoria spiskowa. To zimna logika historii.
Ameryka Łacińska: ostrzeżenie dla Europy
W Ameryce Łacińskiej rynek rolny został już w dużej mierze zdominowany przez cztery gigantyczne korporacje agro-handlowe, które kontrolują skup, eksport i ceny. Lokalni rolnicy często:
Państwa tracą suwerenność żywnościową, choć formalnie zachowują flagę i hymn.
Mercosur: wolny handel czy planowa deagraryzacja Europy?
Coraz więcej środowisk rolniczych w Europie postrzega umowę Mercosur nie jako zwykłe porozumienie handlowe, lecz jako narzędzie presji strukturalnej.
Krytycy tej umowy ostrzegają, że:
W tym sensie Mercosur jawi się jako mechanizm wypychania rolników z ziemi, a nie jej ochrony.
Elity wiedzą. Rolnicy płacą cenę
W tym kontekście coraz częściej pojawia się pytanie o rolę europejskich elit politycznych. Krytycy wskazują, że Ursula von der Leyen wywodzi się z arystokratycznych struktur Zachodu, które od pokoleń myślą w kategoriach własności, kontroli i długiego horyzontu.
To nie jest zarzut osobisty – to konflikt interesów cywilizacyjnych:
globalny kapitał kontra lokalna produkcja.
A Polska? Kto naprawdę posiada ziemię?
W Polsce temat własności gruntów rolnych pozostaje jednym z najbardziej niewygodnych. Od lat pojawiają się głosy, że:
To pytania, których nikt nie chce dziś oficjalnie stawiać, ale które wracają na protestach i w rozmowach na wsi.
Pytanie, którego nie da się już zagłuszyć
Czy obecny rząd liberalny rozumie, że ziemia to nie towar jak każdy inny?
Czy polscy politycy widzą, że świat wchodzi w epokę wojen o żywność, a nie tylko o energię?
Bo jeśli nie – ktoś inny już to zrozumiał.
I już dziś skupuje to, czego jutro nie da się odkupić.
Ziemi.
autor Marek Kozak,ppr.pl