Green_Gas_2026_900

Tytoniowa afera lobbingowa w Brukseli

30 września 2013
W Brukseli wybuchła największa w historii wojna lobbingowa. Ścierają się zwolennicy i przeciwnicy tytoniu. Chodzi o unijną dyrektywę tytoniową, która ma pomóc w ograniczeniu palenia.
Już niedługo - 8 października - ma odbyć się głosowanie nad dyrektywą w europarlamencie. W Brukseli aż huczy, ponieważ jeden z największych koncernów tytoniowych stworzył na własny użytek elektroniczną kartotekę europosłów zaznaczając stopień "przydatności" każdego z nich dla interesów firmy.

O sprawie donosiły już wielkie europejskiej media: "Der Spiegel", "Le Soir", "The Guardian", "Le Parisien". Ów koncern dosłownie rozpracowywał eurodeputowanych. Przy każdym nazwisku europosła jest  informacja o spotkaniach z przedstawicielami koncernu, z dzienną datą, jest zaznaczone także, czy trzeba dalszych spotkań. Każdy europoseł oznaczony został albo kolorem zielonym (przychylny interesom firmy tytoniowej), pomarańczowym (trzeba nad danym posłem jeszcze popracować, trzeba się z nim jeszcze spotkać) i czerwonym (poseł przeciwny interesom firmy, wróg tytoniu).

Dzięki temu koncern mógł robić symulację głosowań. Jak sprawdziła dziennikarka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, w tych dokumentach wszyscy polscy eurodeputowani zostali oznaczeni kolorem zielonym, jako ci sprzyjający interesom koncernu.

Wszyscy "zieloni"

Teoretycznie nie powinno to dziwić, ponieważ polski rząd jest przeciwny dyrektywie tytoniowej. Zdaniem Szymańskiej-Borginon, szkoda, że wśród polskich eurodeputowanych nie ma chociaż jednego "sprawiedliwego", który by się odważył wybrać to pierwsze.
- Tak się może zdarzyć, to po prostu zbieżność interesów jakiegoś lobby i naszych przekonań - tłumaczy jeden z eurodeputowanych.
W marcu zeszłego roku przedstawiciele koncernu przeprowadzili rozmowy z połową polskich eurodeputowanych. Bogusław Sonik z PO wymieniany jest w dokumentach jako jeden z najchętniej widzianych przez koncern autorów raportu nt. dyrektywy tytoniowej w komisji ds. ochrony środowiska. - To oburzające, takie operacyjne segregowanie eurodeputowanych - komentuje Sonik i zapewnia, że walczy o "slimy" i "mentole", ale poza tym popiera zapisy o ochronie zdrowia w dyrektywie tytoniowej.
Małgorzata Handzlik z PO nie dziwi się, że znalazła się w dokumentach koncernu. Przygotowywała raport na temat dyrektywy tytoniowej. Spotykała się więc z lobbystami, co jest normalne. Miała jednak na nich "sposób". Zastosowała się po prostu do wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia, która przestrzega przed spotkaniami z lobby tytoniowym. Z każdego spotkania Handzlik zamieszczała na swojej stronie internetowej notatkę. -Te spotkania odbywały się zawsze w towarzystwie mojej asystentki, a dodatkowo przychodziła na nie doradczyni z mojej grupy politycznej - opowiada eurodeputowana.
Dzięki tej przezorności i przejrzystości zyskała uznanie organizacji prozdrowotnych, chociaż jej raport wspierał raczej tezy lobby tytoniowego. - To przykład jak europoseł powinien się zachowywać wobec lobbystów - chwali przedstawicielka EPHA (European Public Health Alliance), Monika Kosisinska. - Niewielu eurodeputowanych do tego stopnia informowało o swoich spotkaniach z przedstawicielami firm tytoniowych - dodała.



POWIĄZANE

Opony przemysłowe mają bezpośredni wpływ na sposób pracy maszyn roboczych, ich s...

Green Gas Poland 2026! Zarejestruj już dziś!

Sadzonki truskawek Frigo zmieniły sposób planowania uprawy. Dają elastyczność, p...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę