Nie dopłaty, nie "zioła", ani nie gra w totolotka przynieść może fortunę ale .... droga objazdowa. Przekonał się o tym przed dwoma laty właściciel warsztatu samochodowego koło Niepołomic, gdzie właśnie budowano drogę. Korki jakie się w tym czasie tworzyły na głównej, przebudowywanej drodze tworzyły skłoniły przedsiębiorczego właściciela warsztatu samochodowego i jednocześnie kawałka pola, które nadawało się do zbudowania objazdu.
Od pomysłu do przemysłu i przedsiębiorczy warsztatowiec udostępnił swój polny dojazd i przejazd stojącym w niekończących się korkach. Chętnych nie brakowało, nawet jeśli kosztowało to 2 zł. Znając ruchliwość naszych drogowców można sobie łatwo wyobrazić, że przedsiębiorczy mechanik samochodowy na udostępnionym objeździe zarobił tyle, że stać go było na zakup nowoczesnego pieca grzewczego do okazałego domu, modernizacji centralnego ogrzewania i zakupu jeszcze kilku najpotrzebniejszych rzeczy. A że fakt nagłośniły "Fakty" TVN w dwa lata po tym zdarzeniu znalazł się naśladowca we wsi Kokotów koło Krakowa, gdzie nieopodal budowana jest autostrada A-4. I znów jak to bywa z budowami - korki, korki i jeszcze raz korki. Do tego dołożyła się opóźniająca budowa niewielkiego mostu. Starszy pan wziął się na sposób - udostępnił polną drogę przez swoje pole, ustawił tabliczkę z napisem "Teren prywatny", wystawił "czapkę" i zaczął inkasować co trzy sekundy po 2 zł od przejeżdżających "jego" skrótem w godzinach szczytu.
No cóż, jedni wygrywają w totolotku a inni mają "szczęście" mieć pole koło budowanej drogi.