Odpowiednie skomponowanie technologii fungicydowej do zabiegów wiosennych w zbożach ozimych stanowi klucz do sukcesu, czyli do skutecznej ochrony. Optymalne zabezpieczenie przed chorobami pozwoli osiągnąć wyższy plon o oczekiwanej jakości handlowej. Ważną rolę w wiosennej technologii pełnią strobiluryny. Substancje aktywne z tej grupy, takie jak azoksystrobina i piraklostrobina, sprawdzą się zarówno w zabiegu T1, jak i T2. Ważne, żeby poznać i dobrze wykorzystać ich właściwości.
Zboża ozime rozpoczęły już wiosenny etap wegetacji. Po siewach, które odbywały się przeważnie terminowo i w sprzyjających warunkach, nastała długa i dość ciepła jesień, jakie rolnicy znają już z ubiegłych lat. Również zima kolejny raz okazała się łagodna, z rekordowo wysokimi temperaturami w grudniu i styczniu, ponownie praktycznie bez okrywy śnieżnej. Dopiero w lutym nastąpiło prawdziwie zimowe ochłodzenie, z lokalnymi spadkami temperatur nawet do -20 stopni C. Jak wynika z pierwszych wiosennych lustracji plantacji w różnych częściach kraju, zboża generalnie przezimowały w dobrej kondycji. Raczej nie są spotykane większe uszkodzenia czy straty mrozowe, a rośliny mają silne systemy korzeniowe. Problemem w całym kraju są natomiast deficyty wody w glebie, spowodowane przez brak opadów śniegu czy deszczu w ostatnim okresie. Na szczęście jeszcze nie są one tak drastyczne, żeby pogarszały kondycję ozimin. Na niektórych polach można zauważyć pierwsze symptomy chorób grzybowych, jednak w tej fazie rozwojowej zbóż bez badań mikrobiologicznych trudno określić, jakie patogeny są ich sprawcami. Wraz z ociepleniem intensywność procesów wegetacyjnych wzrośnie, więc rolników czeka bardzo pracowity okres.
Sprawcy chorób grzybowych nie próżnowali jesienią
Początek sezonu wegetacyjnego to okres przygotowywania się do zabiegów, które już niedługo będą wykonywane na polach. To niestety również czas, kiedy w zbożach ozimych rozwijają się infekcje po porażeniach, do których dochodziło jesienią. Dzieje się tak z powodu zachodzących zmian klimatycznych, których skutkiem są m.in. coraz dłuższe i ciepłe jesienie. W ostatnim kwartale 2024 roku w badaniach mikrobiologicznych obserwowana była aktywność patogenów termofilnych, atakujących rośliny w wyższych temperaturach. W przypadku chorób fuzaryjnych problem polega na tym, że ich objawy nie będą widoczne przez wiele miesięcy, natomiast spowodowane przez nie straty mogą być dotkliwe.
Ochrona fungicydowa zbóż musi być kompleksowa
Żeby nie pozostawiać młodych zbóż zupełnie bez ochrony przed patogenami grzybowymi na kilka miesięcy, eksperci coraz częściej zalecają wykonanie jesienią zabiegu T0. Trzeba jednak pamiętać, że takie działanie absolutnie nie oznacza, że można zrezygnować z zabiegu T1. Planując zwalczanie chorób grzybowych w okresie wiosennym, należy podejść do problemu kompleksowo i uwzględnić pełną, czyli trójzabiegową technologię. Pozwoli ona na zabezpieczenie zbóż w trzech kluczowych fazach rozwojowych, gdy zagrażają im choroby, które mogą znacząco pogorszyć plonowanie i obniżyć jego jakość.
Pierwszy zabieg ma zapewnić przede wszystkim ochronę podstawy źdźbła. Od lat natężenie chorób, takich jak fuzaryjna zgorzel podstawy źdźbła czy łamliwość podstawy źdźbła, jest bardzo duże. Na tym etapie mogą już wystąpić także pierwsze objawy chorób liści, czyli septoriozy i rdzy. Zabieg T2 ma natomiast na celu ochronę liścia flagowego przed septoriozą paskowaną liści, rdzami – szczególnie żółtą, coraz groźniejszą od brunatnej, jak również przed brunatną plamistością liści, której nasilenie jest ostatnio dość duże. Ostatni zabieg, kojarzony głównie z ochroną kłosa przed fuzariozami czy septoriozą plew, ma za zadanie zabezpieczenie jednocześnie liścia flagowego. To bardzo istotne w tej fazie wegetacyjnej, ponieważ od jego kondycji i produktywności zależy wielkość plonu.
Podczas komponowania technologii fungicydowej ważny jest odpowiedni dobór preparatów do poszczególnych zabiegów. Celem jest jak najlepsze wykorzystanie właściwości substancji aktywnych na poszczególnych etapach wegetacji oraz zapewnienie optymalnej, możliwie długotrwałej ochrony przed chorobami.
Piraklostrobina od INNVIGO
Na początku sezonu wiosennego Marcin Bystroński, Menedżer ds. upraw rolniczych w INNVIGO, przypominał, że w ubiegłym sezonie firma zarejestrowała nowy fungicyd, który znajdzie zastosowanie właśnie w najbliższym okresie: – Tą nowością jest Etiuda 250 EC, która zawiera piraklostrobinę. To nasza kolejna substancja z grupy strobiluryn, ponieważ mamy już w portfolio azoksystrobinę. Preparat, który ma szeroką rejestrację w zbożach – pszenicy ozimej, pszenżycie ozimym, życie ozimym i jęczmieniu jarym – jest przeznaczony do zwalczania brunatnej plamistości liści, rdzy brunatnej pszenicy, rdzy żółtej zbóż i traw oraz septoriozy paskowanej liści pszenicy. Etiuda 250 EC może być stosowana zapobiegawczo i interwencyjnie do pierwszego albo drugiego zabiegu (BBCH 25-69), czyli praktycznie przez cały wiosenny okres wegetacyjny, w różnych momentach i różnych kombinacjach.
Dwie strobiluryny. Której kiedy użyć i dlaczego?
Azoksystrobina i piraklostrobina to substancje aktywne należące do grupy strobiluryn. Choć mają wiele cech wspólnych, różnią się w niektórych aspektach. Umiejętne wykorzystanie tych odmiennych właściwości pozwala na zapewnienie zbożom skutecznej ochrony w kolejnych fazach wegetacyjnych.
Ważne rozróżnienie dotyczy możliwości zwalczania poszczególnych chorób przy zastosowaniu tych substancji. Jeżeli chodzi o kontrolowanie rdzy w zbożach ozimych, obydwie te strobiluryny mają potwierdzone właściwości zabezpieczające. Trzeba jednak podkreślić, że azoksystrobina ma również działanie interwencyjne – nie jest ono bardzo silne, ale na pewno mocniejsze niż w przypadku piraklostrobiny. Ponadto azoksystrobina jest znacznie bardziej efektywna w walce z chorobami podstawy źdźbła. W doświadczeniach zrealizowanych przez INNVIGO okazało się natomiast, że piraklostrobina wykazuje lepszą skuteczność w zwalczaniu septoriozy, a zatem sprawdzi się w zabiegu T2 do ochrony liścia flagowego przed septoriozą paskowaną liści.
Kolejną cechą odróżniającą te dwie substancje aktywne jest systemiczność, czyli zdolność do przemieszczania się w tkankach. Azoksystrobina ma bardzo niski współczynnik systemiczności (LogP), co oznacza, że jej zdolność do przemieszczania się w całej roślinie jest bardzo wysoka. Z kolei piraklostrobina działa zdecydowanie bardziej lokalnie. Ta różnica przemawia za wykorzystaniem azoksystrobiny w zabiegu T1, ponieważ przemieszczając się, jest ona w stanie zabezpieczyć zboża przed chorobami podstawy źdźbła. Co istotne, dociera również do korzeni, zapewniając im ochronę. Jak wynika z doświadczeń przeprowadzonych przez INNVIGO, azoksystrobina wykazuje skuteczność w zwalczaniu zgorzeli podstawy źdźbła, co jest wyjątkową cechą. Do tej pory panowało przekonanie, że takie działanie mają jedynie niektóre zaprawy, natomiast substancje przeznaczone do zabiegów nalistnych nie dają tego efektu.
Zarówno azoksystrobina, jak i piraklostrobina wykazują charakterystyczną dla strobiluryn właściwość, a mianowicie nie tylko zabezpieczają uprawy przed chorobami, ale także wpływają na ich fizjologię. To powoduje tzw. efekt zieloności – dzięki nasilonym procesom fotosyntezy i okresowi działania tych substancji rośliny są w stanie przez dłuższy okres budować plon. Jednak w przypadku tej cechy zaobserwowano, że użycie piraklostrobiny przynosi lepsze efekty. Podobnie wygląda kwestia zwiększania tolerancji roślin na stresy, takie jak susza, niskie czy wysokie temperatury. Także w tym przypadku piraklostrobina ma pewną przewagę nad azoksystrobiną. Te dwa argumenty przemawiają za zastosowaniem piraklostrobiny do zabiegu T2.
Jeżeli chodzi o czas działania, generalnie strobiluryny zapewniają uprawom długotrwałą ochronę przed chorobami grzybowymi, choć w praktyce zależy to od kilku czynników, m.in. od przebiegu pogody i od kondycji roślin. Przyjęło się uważać, że 30-40 g substancji z grupy strobiluryn zapewnia ok. tygodniowe działanie. Maksymalny okres ochrony przy najwyższej zalecanej dawce, czyli 250 g/ha, wynosi ok. 8 tygodni. Aby uzyskać pożądany efekt, trzeba stosować te substancje dokładnie w zalecanych dawkach. Ich obniżenie nie wpływa co prawda na pogorszenie skuteczności, jednak skraca długość działania takiego preparatu.
Jak skomponować wiosenną technologię fungicydową?
– Dobrze poznaliśmy różnice pomiędzy azoksystrobiną i piraklostrobiną, które INNVIGO ma w ofercie. Dlatego możemy doradzać naszym klientom, jak je wykorzystać w wiosennych zabiegach fungicydowych w zbożach ozimych – mówi Marcin Bystroński. – Polecamy azoksystrobinę do zbliżającego się zabiegu T1. Jeśli chodzi o piraklostrobinę, rekomendujemy ją przede wszystkim do zabiegów na liść flagowy, czyli T2.
Bardzo ważne, by nie stosować żadnej ze strobiluryn jako jedynej substancji aktywnej w danym zabiegu, ponieważ mają one działanie głównie zabezpieczające – oprócz azoksystrobiny, która w przypadku rdzy działa w pewnym stopniu także interwencyjnie. Generalnie konieczne jest wykorzystanie razem z nimi innych komponentów, przede wszystkim z grupy triazoli. Rolnicy mogą skorzystać z gotowych produktów kilkuskładnikowych lub samodzielnie przygotować taką mieszaninę. Oczywiście w drugim zabiegu zalecana jest rotacja substancji aktywnych, żeby uniknąć powstawania odporności patogenów.
W portfolio INNVIGO dostępny jest preparat Kier 450 SC (azoksystrobina, difenokonazol, tebukonazol). Fungicyd ten można zastosować w zabiegu T1 (w dawce 1 l/ha) i uzyskać optymalną ochronę przed chorobami grzybowymi. Kolejnym środkiem zawierającym azoksystrobinę, zalecanym głównie do zabiegu T1, jest Gavial 375 SC (azoksystrobina, protiokonazol, dawka 1 l/ha).
Jeżeli chodzi o piraklostrobinę, nowym preparatem INNVIGO z tą substancją aktywną jest Etiuda 250 EC. Aby uzyskać optymalną skuteczność zabiegu, należy dodać do niego substancję o działaniu interwencyjnym. Rekomendowanym rozwiązaniem jest połączenie Etiudy 250 EC z fungicydem Protikon 250 EC (protiokonazol) – zestaw ten dostępny jest pod nazwą Etiuda Pro.
oprac, e-red, ppr.pl