europejskie forum rolników 2025

Jak w kurniku źle, to w chlewie lepiej

28 października 2005
Na ptasiej grypie różne grupy interesów próbują ugrać coś dla siebie: przemysł farmaceutyczny, sieci handlowe, zakłady drobiarskie i... producenci wieprzowiny. Na rynku mięsa w Polsce obowiązuje zasada, że im lepiej dzieje się kurzym fermom tym gorzej dla właścicieli chlewni. I na odwrót.

Jesteśmy zdecydowanie narodem mięsożernym, charakteryzującym się dużym zamiłowaniem do schabowego. Rocznie zjadamy aż 40 kg wieprzowiny. Zdecydowanie rzadziej na polskim stole pojawiają się befsztyki. Czerwone mięso to zaledwie 5,5 kg w diecie statystycznego Polaka. Od kilku lat stale rośnie nam natomiast apetyt na mięso drobiowe. Jeszcze kilka lat temu Kowalski zjadał 15-16 kilogramowych kurczaków rocznie. W ub.r. przeciętne spożycie na osobę przekroczyło już 20 kg. Jesteśmy na najlepszej drodze, żeby "dobić" do średniej europejskiej, która wynosi 23 kg mięsa drobiowego rocznie. A jak twierdzą optymiści możliwe, że za kilka lat spożycie wzrośnie nawet do 25 kg.

Niestety, tryumfalny pochód kurczaków przez polską kuchnię może powstrzymać ptasia grypa albo raczej panika związana z pojawieniem się wirusa. Branża drobiarska z duszą na ramieniu czeka na wiadomości o pierwszych zachorowaniach wśród dzikiego ptactwa w Polsce. Gdyby grypa pojawiła się u nas, hodowcy straciliby większość zagranicznych kontaktów. Już zresztą tracą. Powoli zamyka się dla eksporterów rynek wschodni. Ukraina wprowadziła całkowity zakaz importu drobiu. Tylko czekać aż zrobi to Rosja - ogromny rynek zbytu - która co roku importuje 2 mln ton białego mięsa, czyli przeszło trzy razy więcej niż wynosi łączna produkcja polskich ferm (630 tys. ton w 2004 r.). Gdyby choroba pojawiła się w Polsce, także unijny odbiorcy anulowaliby wcześniejsze zamówienia.

Raz świnia, raz kurczak górą

Podczas gdy drobiarze z niepokojem patrzą w przyszłość właściciele świńskich ferm zacierają ręce. Dlaczego? Rynki wieprzowiny i drobiu są ze sobą powiązane w dość osobliwy sposób: gdy hodowcom ptactwa dzieje się źle, dobrze powodzi się producentom mięsa czerwonego. Kiedy na rynku rośnie tzw. górka świńska, czyli gdy wieprzowiny jest za dużo i w związku z tym jej ceny lecą na łeb, przybywa amatorów schabowego. Spada natomiast popyt na drób. I odwrotnie: gdy podaż wieprzowiny maleje, a ceny pną się w górę, drobiarze rzucają na rynek kurczaki, bo wtedy cieszą się one sporym wzięciem.

Do tej pory to właśnie hodowcy ptactwa zyskiwali na tej zależności. Górki świńskie cyklicznie i regularnie rosną w Polsce zbijając ceny. Sporo krzywdy producentom wieprzowiny wyrządziła kilka lat temu pryszczyca - prawdziwa lub domniemana - która zamknęła przed hodowcami zagraniczne rynki, a i w kraju ograniczyła popyt. W powstałą lukę weszli wtedy hodowcy drobiu. Teraz, w związku z histerią związaną z ptasią grypą sytuacja może się odwrócić.

Lobby świńskie

Na razie popyt na mięso drobiowe jeszcze nie maleje, spadły za to ceny zarówno w skupie, jak i w sklepach. Latem za kurczaka trzeba było zapłacić minimum 6 zł, teraz w promocji kosztuje już tylko nieco ponad 4 zł. Z kolei hodowcy do niedawna dostawali od zakładów drobiarskich 3,7 zł za kilogram żywca, a teraz 2,8 zł.

Prof. Stanisław Wężyk z Instytutu Zootechniki w Krakowie, specjalista ds. drobiu uważa, że w związku z ptasią grypą różne grupy interesów próbują coś ugrać dla siebie. - Sieci handlowe żądają niższych cen od zakładów przetwórczych, gdyż dowodzą, że klienci nie chcą kupować kurczaków i dlatego konieczne są promocyjne obniżki. Z kolei przetwórcy mniej płacą hodowcom, bo twierdzą, że ponoszą coraz większe koszty. Tymczasem prawda jest taka, że popyt na drób wcale nie maleje. Na histerii oczywiście korzystają producenci wieprzowiny i niewykluczone, że lobby świńskie ma swój udział w napędzaniu medialnej atmosfery strachu przed mięsem drobiowym - tłumaczy.

Prasa kobieca idzie z pomocą

Nie wszystkie media biorą jednak udział w nakręcaniu spirali strachu, a niektóre wyciągają nawet do drobiarzy pomocną dłoń. Z pomocą przychodzi im np. kobieca prasa kolorowa. W ostatnim numerze "Pani domu" prawie cały dodatek kulinarny poświęcony jest potrawom z drobiu. "Moje gotowanie" podpowiada jak przyrządzić gęś po staropolsku, a "Claudia", w numerze wrześniowym, zamieszcza przepis na "wonnego kurczaka w sosie orientalnym". Jak wiadomo, mięso drobiowe poddane termicznej obróbce można spożywać bez obaw zarażenia się wirusem H5N1.


POWIĄZANE

Według Oil World eskalacja napięć handlowych na świecie może zwiększyć niedobór ...

Analitycy szacują, że w marcu w sklepach było o ponad 6% drożej niż rok wcześnie...

31 marca 2025 r. Zwyczajne Walne Zgromadzenie Krajowej Grupy Spożywczej S.A. zat...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę