europejskie forum rolników 2025

Czy w Unii Europejskiej zabronią nam jeść krupnioków?

30 lipca 2003

Koniec krupnioków, kiełbasy śląskiej, frankfuterek i krakowskiej? Będziemy jeść tylko "papierowe" szynki zagraniczne? Ponad 60 procent śląskich firm przetwórstwa mięsnego nie spełnia wymogów unijnych i nie ma szans na dostosowanie się do nich w najbliższym czasie. Gdyby przepisy się nie zmieniły do przyszłego roku, większość śląskich masarni wraz z wejściem Polski do UE powinna po prostu zaprzestać produkcji.

Właściciele firm z ostatnią kategorią powinni natychmiast podjąć wysiłki w celu dostosowania swoich zakładów do norm unijnych – mówi Piotr Suliga z Izby Rzemieślniczej w Katowicach.

Andrzej Stania, prezes Śląskiego Cechu Rzeźników i Wędliniarzy, uspokaja: Nie powinniśmy się Unii bać, jednak ci, którzy nic nie robią dla zmodernizowania zakładów, istotnie mogą mieć poważne kłopoty.

Właśnie teraz Ministerstwo Rolnictwa rozpatruje wnioski kilkuset firm, które poprosiły o okresy przejściowe (odstępstwa od sztywnych terminów) - to te, które mają pomysł i pieniądze na unowocześnienie zakładów, ale może im zabraknąć czasu, by zdążyć przed majem 2004 roku.

Szansą dla naszego krupnioka i kiełbasy krakowskiej byłoby wystaranie się dla nich o tytuł produktu regionalnego. W Europie zarejestrowanych jest obecnie ponad 500 takich produktów - od włoskiego Parmezanu, przez parmeńską szynkę Prosciuta, po portugalskie Porto i francuskiego szampana. Polska nie ma produktu regionalnego, choć górale podjęli pewne wysiłki, by zarejestrować oscypka, bryndzę czy bundz. Produkty regionalne traktowane są w Unii ulgowo - musi być co prawda czysto i zdrowo, ale można stosować pewne składniki albo metody produkcji, które normalnie nie zostałyby zatwierdzone. Teraz krupniok z krwią wieprzową może doprowadzić unijnych urzędników do nerwicy.

Na razie nie rozmawialiśmy o naszych wyrobach w kontekście produktów regionalnych – przyznaje Andrzej Stania. Jednak myślę, że nie jest to jakiś cudowny sposób na ominięcie unijnych wymogów. Słabe zakłady muszą się szybko dostosować, bo nie ma mowy o odstępstwach od podstawowych norm sanitarnych. Nie ma znaczenia, czy robią produkt regionalny, czy nie.

Krupniok ma ogromne szanse na zostanie produktem regionalnym. Nie można jednak zapomnieć o odpowiedniej promocji tego wyrobu w UE – mówi śląski poseł Andrzej Gałażewski (PO), obserwator w komisji rynku wewnętrznego Parlamentu Europejskiego.

Według Tadeusza Sarny, Śląskiego wojewódzkiego lekarza weterynarii, krupniok byłby do zaakceptowania jako produkt regionalny: Wyrób ten podlega obróbce termicznej, więc moim zdaniem jego byt w Unii nie będzie zagrożony - mówi.

Włodzimierz Żurek z Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych zauważa pewne problemy z ewentualną rejestracją krupnioka czy frankfuterek jako produktu regionalnego: - Śląski krupniok powinien zawierać kaszę gryczaną, tymczasem teraz jemy go na ogół z kaszą jęczmienną. Z kolei frankfuterki na Śląsku są wędzone, a w Zagłębiu parzone. Trudno będzie wskazać na charakterystyczne cechy tego produktu.

Czy jest jakaś nadzieja dla amatorów prawdziwego śląskiego krupnioka? Ten europejski będzie pewnie zdrowy i bezpieczny, ale czy będzie smaczny?

Już teraz produkujemy zgodnie z wyśrubowanymi normami sanitarnymi. Jeśli ktoś teraz potrafi zrobić smacznego krupnioka, to i w Unii go zrobi. Żeby tylko Unia dała nam na to szansę - mówi Andrzej Stania.


POWIĄZANE

Od 10 lutego Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa będzie przyjmował...

Około 92,6 tys. ton żywności o wartości ponad 265 mln zł trafi w tym roku do org...

Sytuacja na unijnym rynku rolnym nadal jest krytyczna. Potrzeba środków łagodząc...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę