W
Unii Europejskiej nie ma nic za darmo. Każdy z nas musi zrobić to co do niego
należy, a może jeszcze więcej,
żeby maksymalnie skorzystać z tych
wszystkich możliwości, które zostały dla Polski stworzone. Jeśli połączymy
środki pochodzące z budżetu Unii Europejskiej, ze środkami budżetu krajowego, to
w latach 2004-2006 możemy na rolnictwo i obszary wiejskie wydać około 40
miliardów złotych. Oznacza to potrojenie kwoty jaką rocznie wydaje się na
polskie rolnictwo – powiedział podsekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa
Jerzy Pilarczyk, na uroczystym podsumowaniu działalności Terenowego Zespołu
Doradztwa Rolniczego w Nysie na Opolszczyźnie.
W pszczelarstwie opolscy rolnicy upatrują alternatywnego źródła utrzymania.
Jak nam powiedział Marek Gawron, właściciel pasieki z Paczkowa (...) z tego co przyniosą do ula pszczoły można zrobić miody w wielu
gatunkach, pyłek kwiatowy, propolis, świece z wosku pszczelego. Można także
przyrządzić miód pitny. Komisji konkursowej szczególnie polecałem miód z
bławatka. Jest rzadkością w dzisiejszych czasach. Dawniej, kiedy środowisko nie
było tak zchemizowane, produkowano go więcej. Dla mnie i dla żony pasieka jest w
tej chwili jedynym źródłem utrzymania. Jest to ciężka i żmudna praca, którą
chcemy w najbliższym czasie połączyć z prowadzeniem gospodarstwa
agroturystycznego. W tej chwili staramy się o fundusze na rozwinięcie
działalności, by mogła być prowadzona na odpowiednio wysokim, europejskim
poziomie. W marcu weźmiemy z żoną udział w kursie agroturystycznym, który jest
organizowany w Ośrodku Doradztwa Rolniczego w Ząbkowicach Śląskich. Zaczynamy od
pszczół, ale już kupiliśmy posiadłość otoczoną 63 arami gruntu.
Coroczne podsumowania działalności doradczej nyskiego TZDR cieszą się zawsze
wysoką frekwencją i niezapomnianą atmosferą. Wicewojewoda opolski Franciszek
Stankala szczególne wyrazy uznania znalazł dla organizowania wypoczynku letniego
wiejskich dzieci oraz propagowania przez ODR-y alternatywnej działalności
rolniczej, która pozwoli się odnaleźć na rynku pracy wielu bezrobotnym.
Jestem przekonany, że Wojewódzki Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Łosiowie zrobi
wszystko, aby te fundusze, które są do dyspozycji rolników zostały maksymalnie
wykorzystane. Są to pieniądze do wzięcia, pod warunkiem, że przygotujemy się do
ich zagospodarowania i tu widzę ogrom pracy dla ODR-ów – powiedział
wicewojewoda.
Obecny na spotkaniu minister Jerzy Pilarczyk złożył wyrazy podziękowania i uznania za to co Terenowy Zespół Doradztwa Rolniczego w Nysie robi dla opolskiego rolnictwa. Dodał, iż podziękowania, które składa na ręce szefowej nyskiego TZDR Danuty Majnusz, pochodzą także od ministra Wojciecha Olejniczaka.
W swoim wystąpieniu minister Pilarczyk poinformował o aktualnej sytuacji na
rynkach rolnych. Polska w skali roku ma możliwość zastosowania dopłat do
eksportu wieprzowiny na poziomie około 40 tysięcy ton i taka ilość dopłat
zostanie uruchomiona – powiedział minister. Przetargi są już w zasadzie
rozstrzygnięte, po to, żeby te 40 tysięcy ton wieprzowiny z rynku zdjąć i
poprawić sytuację producentów żywca wieprzowego. Pierwsza partia w kwocie
20 tysięcy ton już jest realizowana, a resztę kwoty powinniśmy wykorzystać przed
końcem kwietnia, tak by nie zmarnować dopłat. ARR przewiduje także rotację
rezerw państwowych. Następne 20 tysięcy ton wieprzowiny ze starych zapasów
zostanie wyeksportowanych, co pozwoli uzupełnić je nowymi zapasami z rynku. W
sumie można spodziewać się interwencyjnego skupu w wysokości około 60 tysięcy
ton –
dodałPoza producentami wieprzowiny, z kierownictwem resortu spotykają się
przedstawiciele innych branż, np. producenci drobiu. Oczekują od ministerstwa
wsparcia i interwencji. Czują się pokrzywdzeni tym, że nie stosuje się dopłat do
eksportu drobiu. (...) Jednak krótki cykl produkcji żywca drobiowego nie daje
możliwości zastosowania wsparcia finansowego, bo przewidując reakcję producentów
drobiu, spowodowalibyśmy jeszcze większą nadprodukcję. W efekcie środki
budżetowe nie zostałyby wykorzystane zgodnie z oczekiwaniem. Producenci drobiu
widzą swoją wielką szansę w członkostwie w Unii Europejskiej. Najtrudniejsza dla
nich sytuacja powstała w momencie, kiedy wykorzystany został limit bezcłowego
eksportu do krajów UE. 46 tysięcy ton mięsa drobiowego mogliśmy bez cła i
ograniczeń skierować na rynek europejski. Niestety, całoroczny limit, liczony od
1 lipca do 31 czerwca, wykorzystaliśmy już w grudniu. Praktycznie w tej chwili
musimy czekać na 1 maja br., kiedy otworzy się rynek UE, co pozwoli ulokować na
nim każdą ilość naszej produkcji – podkreślił
minister.
Poinformował także, że (...)ze strony producentów drobiu niektórych krajów UE wyrażane są często publicznie, i to w dość napastliwym tonie, negatywne opinie i obawy. Szczególnie celują w tym Holendrzy. Ostatnio oskarżyli nas, że na rynek UE eksportujemy drób importowany z Tajlandii, a jak wiadomo panuje tam ptasia grypa. Jest to absolutnie nieprawdziwe stwierdzenie. Nie importujemy mięsa drobiowego z żadnego kraju, w tym również ostatnio wstrzymaliśmy import drobiu ze Stanów Zjednoczonych ze względu na potwierdzone przypadki wystąpienia ptasiej grypy.
Według informacji ministra Pilarczyka na rynku mleka prowadzona będzie głównie interwencja pośrednia. Dotyczyć będzie przede wszystkim interwencji na rynku masła, mleka w proszku, dopłat do przechowywania serów długo dojrzewających. Wszyscy zajmujący się produkcją mleka powinni już od Agencji otrzymać decyzję o przydziale kwoty podstawowej. W najbliższym czasie podjęte zostaną decyzje indywidualne o rozdysponowaniu rezerwy krajowej kwoty mlecznej. W skali kraju wynosi ona 1 milion ton. Z ogólnej kwoty 8,5 mln ton, Agencja rozdysponowała 7,5 mln. Pozostały milion ton mleka stanowi właśnie rezerwę. Zgodnie z ustaleniami Krajowej Komisji Porozumiewawczej ds Mleka i Przetworów Mlecznych, rezerwa ta zostanie wkrótce rozdysponowana. Obecnie w pracach Komisji uwzględniono pewne poprawki, tak aby uniknąć błędów, które do tej pory zostały popełnione. Chodzi głównie o to, by o przydziale kwoty mlecznej nie decydowała kolejność składania wniosków, a faktyczne możliwości produkcyjne oraz perspektywy rozwoju produkcji – powiedział minister.
W wypowiedzi Jerzego Pilarczyka znaleźć można było zdecydowanie optymistyczne
dla Opolszczyzny akcenty. Dobra informacja sprzed kilku dni, dotyczy
przetwórstwa mleka w województwie opolskim. Właściciel zakładu produkującego
odżywki dla dzieci, postanowił zainwestować w Opolu 25 mln USD. Opolski zakład
ma być wiodącym producentem sprzedającym swoje produkty na rynki Europy
Zachodniej. Będzie się to wiązało z zapotrzebowaniem na surowiec. (...) Dobra
wiadomość dotyczy także brzeskich Zakładów Tłuszczowych. Finalizowana jest umowa
o ich wykupieniu. W zakładzie zostanie przywrócone przetwórstwo rzepaku na
poziomie z czasów prosperity fabryki. Pozytywna informacja dotyczy także
przygotowania i wdrażania produkcji biopaliw w Zakładach Gorzelniczych w
Goświnowicach koło Nysy. Biopaliwa będą produkowane zarówno ze zbóż jak i z
rzepaku, a więc da możliwość rozwoju lokalnym producentom. Natomiast w powiecie
prudnickim lokalizowana jest inwestycja z zakresu przetwórstwa mięsa. To dobre
informacje, które dają podstawy do optymizmu. Produkty rolnicze z Opolszczyzny w
coraz większym zakresie będą miały zbyt. Nie będziemy mieć do czynienia z
największą troską rolnika-producenta jaką jest upłynnienie produktów po
zakończeniu cyklu produkcyjnego.