Polska a świat. Sytuacja na rynku jaj

4 sierpnia 2022
Polska a świat. Sytuacja na rynku jaj

Producenci jaj z Wielkiej Brytanii zmagają się z kryzysem. Drastycznie spadła rentowność – koszty produkcji są wyższe od cen, które otrzymują od sieci handlowych, z którymi współpracują – tamtejsze warunki rynkowe grożą tymczasowym zatrzymaniem produkcji lub całkowitym wykluczeniem producentów z rynku. W Polsce powinniśmy przyglądać się tej sytuacji z uwagą, kolektywnie pracując nad tym, żeby analogiczna sytuacja nie miała miejsca na rodzimym rynku. Biorąc za przestrogę sytuację brytyjską, spoglądamy na inne kraje. Inaczej sytuacja wygląda w Azji, gdzie rynek produkcji jaj kwitnie od początku pandemii. Mimo spadku konsumpcji, po dwóch latach wzrósł w tym roku rynek także w Izraelu, gdzie od niedawna mamy możliwości eksportowe. Izrael jest także dobrym przykładem podejścia do zakazu chowu klatkowego – wprowadzając nowe regulacje przy braku dofinasowania ze strony Państwa, zadbano o takie zaplecze czasowe, żeby biznes miał szansę się na tę zmianę przygotować.

Wielka Brytania staje w obliczu kryzysu

Brytyjscy producenci jaj doświadczają obecnie niezwykle trudnej sytuacji. Presja finansowa związana ze wzrostem kosztów paliwa, paszy, energii, kurcząt i transportu, w połączeniu z ptasią grypą i problemami związanymi z Brexitem, wpływają na to, że brytyjskie stado może zmniejszyć się aż o 5 milionów niosek. Warunki rynkowe grożą tymczasowym zatrzymaniem produkcji lub całkowitym wykluczeniem producentów z rynku. Producenci jaj odczuli w ostatnich miesiącach ogromne podwyżki kosztów produkcji. Karmienie kur było o 50 proc. droższe, a koszty energii wzrosły o 40 proc. Wzrosły także wydatki na paliwo oraz koszty pracy i opakowań. Sytuacja jest dramatyczna i wymaga szybkiej reakcji ze strony władz – rządzący muszą mieć świadomość, że ich producenci są w opłakanej sytuacji i muszą na to jak najszybciej odpowiedzieć.

Jeśli największe sieci handlowe nie podniosą cen do poziomu, który pozwoli producentom na utrzymanie rentowności, do końca tego roku w Wielkiej Brytanii zabraknie jaj. Już teraz producenci ograniczyli dostawy. Sytuacja zarówno sprzedawców detalicznych, jak i producentów jest trudna, a niestabilność prawdopodobnie pozostanie wyzwaniem na nadchodzące lata w świetle wojny w Ukrainie. Ta sytuacja z kolei może wpłynąć na kolejne roszady w łańcuchach dostaw w Europie i zmiany rozkładu sił producentów.
Brytyjski przykład powinien być dla nas przestrogą – w końcu i w naszym kraju w szaleńczym tempie wzrasta inflacja i koszty produkcji i u nas także powinno się zawczasu zadbać o to, żeby problem nie został zignorowany z perspektywy rządzących.

Dla przeciwwagi – azjatycki rynek kwitnie

Zupełnie inna sytuacja ma miejsce w Azji, gdzie branża kwitnie mimo wyzwań. W 2020 roku Azja Południowo-Wschodnia odpowiadała za 8,8% światowej produkcji jaj, a jej wzrost w latach 2019-2020 stanowił niesamowity wkład 23,4% do globalnego wzrostu sektora jaj. Ostatnie dane FAO potwierdzają ogromny wzrost produkcji jaj w Azji Południowo-Wschodniej – Indonezji, Malezji, Tajlandii, Filipinach i Wietnamie.
W Azji Południowo-Wschodniej roczne spożycie jaj na mieszkańca waha się znacznie od około 70 jaj w Wietnamie, 89 na Filipinach do ponad 300-330 w Malezji. Średnie światowe spożycie jaj szacuje się na 185 na osobę. Stanowi to deficyt około 100 jaj na osobę dla łącznej populacji Wietnamu i Filipin (200 mln ludzi).

Rynek azjatycki wyróżnia się bardzo świadomym podejściem do promocji jaj w szerokim ujęciu: od samej warstwy wizualnej czy przykładania szczególnej uwagi do kwestii opakowań, po najważniejszą warstwę: edukacyjną. W obliczu tego, że jaja pozwalają zadbać o bezpieczeństwo żywnościowe i są w stanie złagodzić choroby dziecięce, z którymi zmaga się ten region, stale pracuje się tam nad zwiększeniem produkcji – i jest to praca kolektywna, wielopodmiotowa. W Azji duży nacisk kładziony jest na aktywne promowanie wartości odżywczych jaja i przypominanie konsumentom o znaczeniu tego elementu w codziennej diecie.

Polska jest jednym z eksporterów jaj do Azji. W Grupie Woźniak, aż 66 proc. naszej produkcji stanowi eksport. Nasze produkty wysyłamy do ok. 40 krajów na trzech kontynentach – do krajów europejskich, afrykańskich i właśnie azjatyckich. Do Azji pchnęła nas, paradoksalnie, pandemia. W poszukiwaniu nowych rynków zbytu, zdecydowaliśmy się wejść do Singapuru. Jesteśmy jedynym producentem z Polski, który wysyła jaja na ten rynek, a nasze produkty stanowią tam aż 9 proc. całej dostępności jaj. A to nie jedyny kierunek, na który wprowadziliśmy pioniersko jaja spod szyldu Ferm Drobiu Woźniak.
Izrael również otwarty na Polskę i wyznacza ścieżkę dla innych

Również Izrael to dla nas bardzo cenny kierunek eksportowy. Staraliśmy się o tę współpracę kilka lat, tocząc rozmowy z polskimi organami państwowymi. Cieszy nas bardzo, że jako największa firma zajmująca się produkcją jaj konsumpcyjnych i przemysłowych w kraju zostaliśmy wybrani przez Izrael, aby na naszym terenie przeprowadzono audyt. Sprostaliśmy niezwykle wymagającym kryteriom, dzięki czemu dwie nasze sortownie już otrzymały stosowne pozwolenia na eksport. Grupa Woźniak jako jedyny polski producent jaj konsumpcyjnych i przemysłowych otrzymała taką zgodę. Wcześniej rodzimi producenci nie mogli wysyłać swoich towarów do tego państwa.
Co warto dodatkowo podkreślić mówiąc o Izraelu – państwo to ogłosiło właśnie nową politykę dobrostanu zwierząt, której celem jest rezygnacja z produkcji jaj w systemie klatkowym. Podobne ruchy mają obecnie miejsce na rynku europejskim, jednak mowa o innym zakresie czasowym zmiany. Wdrożenie alternatywnych systemów chowu kur w Izraelu ma nastąpić do 2038 roku (w Unii Europejskiej ten horyzont czasowy to zaledwie pięć lat od dziś). Najnowsze prawo zakazuje stawiania nowych kurników w chowie klatkowym, w tym w systemach combi, oraz zakłada stopniowe wycofywanie istniejących instalacji.

To, co w podejściu izraelskim jest godne pochwały to fakt, że państwo wprowadzając tę zmianę, zapewnia odpowiedni zapas czasu, umożliwiający biznesom przygotowanie się do tej zmiany – która jak zawsze powtarzam – nie wydarzy się z dnia na dzień. Dla producentów to olbrzymi nakład środków finansowych i pracy, a jeśli chcemy w rzeczywistym wymiarze zadbać o dobrostan stada i nie doprowadzić do prowizorycznych zmian wpisujących się w minimum wymagane przez ustawodawcę, to niezwykle ważne staje się myślenie o tej zmianie jako ewolucji, a nie rewolucji.

Obserwując jednak przykłady ze świata, widzimy, że sytuacja producentów w naszym kraju może się drastycznie zmienić w każdej chwili. Dlatego aby wyjść naprzeciw potencjalnym problemom i sytuacjom kryzysowym, jak dla przykładu ta mająca w Wielkiej Brytanii, ważna jest dziś wnikliwa obserwacja światowych trendów i współpraca producentów i organów rządowych. Musimy dziś kolektywnie pracować nad tym, żeby zapewnić ciągłość działalności i stabilność biznesową polskim firmom, dbając o wszystkich uczestników rynku – od rolników, przez producentów, po konsumentów.

 

Komentarza udzieliła Pani Barbara Woźniak, Pełnomocnik Zarządu Ferm Drobiu Woźniak i Prezes firmy Ovotek


POWIĄZANE

Na płatności bezpośrednie w latach 2023-2027 dostępny budżet wynosi 17,33 mld eu...

Wybory COPA 2022 – Christiane Lambert zostaje ponownie wybrana na przewodniczącą...

Na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich rozpoczęło się dziś święto polski...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę