europejskie forum rolników 2025

Widziały gały co brały

16 lutego 2009
W miniony weekend w prasie, radiu i telewizji nie ustawały dyskusje komentatorów życia polityczno-gospodarczego na temat opcji walutowych. Przeważały opinie, że będzie to z prawnego punktu widzenia trudny orzech do zgryzienia. Chodzi bowiem o to, iż raz zawarte umowy cywilno-prawne między bankami i przedsiębiorstwami trudno będzie podważyć nawet droga ustawową.
Jest takie ludowe powiedzenie: „Widziały gały co brały” i  nie da się ukryć, iż nawet biorąc pod uwagę wcześniej przeprowadzony lobbing, czyli psychomanipulacje jakim ulegli dyrektorzy finansowi i zarządy dużych firm, to jednak umowy zawierane były w formie pisemnej. Należało jedynie wykazać się umiejętnością rozumienia tekstu pisanego, przewidywaniem i zwyczajną gospodarską roztropnością.
Przypomnijmy, iż już w lipcu i sierpniu ubiegłego roku setkom jeśli nie tysiącom przedsiębiorstw eksportującym swoje wyroby na cały świat banki i doradcy finansowi zaproponowali „ubezpieczenie” walutowe zawieranych transakcji eksportowych. Wyznaczeni w firmach pracownicy do kontaktów z bankami i doradcami finansowymi najpierw telefonicznie a potem przez fax otrzymywali propozycje „zabezpieczenia” transakcji w ramach umów „generalnych” lub ramowych przyjęcia jednocześnie dwóch opcji walutowych typu CALL i PUT, z tym że pozycja na opcjach CALL była dwukrotnie wyższa pod względem wartości od pozycji na opcjach PUT.
Wyjaśnijmy, że przy zakupie opcji sprzedaży waluty (walutowe opcje PUT) chodzi o to, iż mleczarnia, rzeźnia lub gorzelnia (nabywca opcji) umawia się z bankiem (wystawcą opcji), że sprzeda za 4 miesiące lub za rok bankowi (wystawcy opcji) po z góry wyznaczonym kursie euro lub dolary uzyskane ze sprzedaży towarów wysłanych do nabywców zagranicznych, chyba, że kurs euro lub dolarów będzie wyższy od wyznaczonego w umowie - wówczas nabywca opcji - mleczarnia, rzeźnia lub gorzelnia odstąpią od umowy i same sprzedadzą euro lub dolary na rynku walutowym. W opcji typu CALL jej nabywcą jest bank. Zatem podmiot wystawiający opcje (np. mleczarnia) otrzymuje zapłatę od banku za wystawienie opcji (tzw. premię) i jednocześnie zobowiązuje się wykonać opcję na żądanie banku.
Stroną zyskującą miliony złotych byłyby firmy eksportujące swoje wyroby, gdyby, tak jak w lipcu i sierpniu wszyscy „mądrzy” przekonywali, złotówka nadal umacniała się. Stało się jednak inaczej złotówka straciła w stosunku do euro 1,3 zł (kurs euro wzrósł z 3,30 do 4,60) i w momencie tzw. zapalności, czyli terminu realizacji umowy banki zażądały zapłaty. Teraz wielu firmom, także tym notowanym na giełdzie papierów wartościowych, grożą bankructwa, bo w wyznaczonych terminach muszą płacić bankom wielomilionowe rachunki z tytułu różnic kursowych wynikających z umów opcyjnych.
Jak doniosły media wielu przedsiębiorców, m.in. znany producent napojów i wód mineralnych Zbigniew Jakubas, poszło po rozum do głowy i nie czekając na ustawowe unieważnienie opcji lub pomoc rządu zaczęło układać się z bankami – wierzycielami Jakubas wcześniej ostro walczył z bankami oskarżając je, że wplątały setki, jeśli nie tysiące polskich firm w opcje, wykorzystując niewiedzę pracowników wyznaczonych do kontaktów z bankami. Jedna z jego firm – poznańska Feroco o kładąca tory kolejowe – zwarła  rok temu z czterema firmami umowy opcyjne i zainwestowała ponad 160 mln euro! Gdy złoty poleciał w dół okazało się, ze bankom trzeba zapłacić z tytułu różnic kursowych 100 ml zł.  Podobnych argumentów jak Zbigniew Jakubas używa też Waldemar Pawlak, który w ubiegłym tygodniu przedstawił na posiedzeniu rządu projektu ustawowego unieważnienia opcji.
Rozmowy i ugody z bankami zalecają poszkodowanym firmom wszystkie firmy doradcze i prawnicy, bowiem już sama ingerencja rządu i Sejmu w prawa i obowiązki stron umów opcyjnych byłaby rażącym naruszeniem podstawowych zasad państwa prawnego i Konstytucji RP. Jest takie łacińskie powiedzenie: Lex retro non agit” – „Prawo nie działa wstecz” i Polska – zauważają prawnicy- działając na gruncie cywilizacji europejskiej, a więc wywodzącej swe prawnicze tradycje z zasad starożytnego prawa rzymskiego nie może unieważniać jedną lub kilkoma ustawami wcześniej zawartych umów.
Jak firmy mogą ratować się jeszcze inaczej? Wycofując z banków lokaty kapitałowe. Tylko w styczniu szukając pieniędzy na finansowanie swej działalności firmy wycofały lokaty na ogólna sumę 4,6 mld zł. W tym samym czasie banki pożyczyły firmom tylko 1 mld zł. 

POWIĄZANE

Według Oil World eskalacja napięć handlowych na świecie może zwiększyć niedobór ...

Analitycy szacują, że w marcu w sklepach było o ponad 6% drożej niż rok wcześnie...

31 marca 2025 r. Zwyczajne Walne Zgromadzenie Krajowej Grupy Spożywczej S.A. zat...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę