europejskie forum rolników 2025

Dopalacze walczą o rynek

11 lipca 2005

Aktywnym proponują napoje z kofeiną o mocy 20 kaw, zestresowanym specyfiki na wyciszenie i dobry sen. Rynek napojów energetycznych i izotonicznych - zwanych popularnie dopalaczami - sam nabiera energii. Czy jednak niektórzy producenci nie przesadzają z mocą, którą chcą poczęstować swoich klientów?

Do biura wchodzi rudawy blondyn w niebieskiej koszuli o twarzy śniętego mopsa. Siada. Gapi się w ciekłokrystaliczny monitor, nagle flaczeje i zsuwa pod biurko. Biurowa koleżanka o wyglądzie supermodelki podaje mu napój Danviva. Blondyn pije i razem z krzesłem odlatuje. Na ekranie napis: "Danviva z natury pobudza".

Od jogurtów do dopalaczy

Ta reklama telewizyjna jest orężem walki francuskiego giganta Danone o rynek napojów energetycznych. Danone, znany do tej pory głównie z jogurtów i kefirów, wkroczył na ten rynek przed kilkoma tygodniami, bo - jak twierdzi rzecznik koncernu Bogumiła Radwańska - taki kierunek rozwoju wskazywały badania konsumenckie przeprowadzone na początku tego roku.

Firma na razie nie chce ujawnić wielkości sprzedaży Danvivy. - Oceniamy jednak ten segment jako bardzo obiecujący - twierdzi enigmatycznie pani rzecznik.

Przypadek Danone'a nie jest odosobniony. Od niedawna na krajowym rynku trwa zażarty bój między nowymi a starymi graczami o panowanie nad lukratywnym segmentem napojów energetycznych.

Sektor przez parę lat rozwijał się jak szalony - po kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt procent rocznie. O ile cztery lata temu sprzedawano 5,9 mln litrów "dopalaczy" rocznie, o tyle dziś już 11 mln.

Powód? Rosnące tempo życia, które zarówno w pracy, jak i czasie wolnym wymaga dużej aktywności i skupienia. Grupą docelową "energiserów" są dobrze sytuowani mieszkańcy dużych miast, którzy stale żyją na wysokich obrotach (a przynajmniej tak pokazują to reklamy). 40 proc. "dopalaczy" sprzedaje się na stacjach benzynowych, a w hiper- i supermarketach - 25 proc.

Herbatka dla wojowników

"Energisery" dzielą się na dwa rodzaje - energetyczne oraz izotoniczne. Różnica między nimi jest prosta. Te pierwsze zawierają taurynę (która znajduje się np. w mięsie) oraz kofeinę, te drugie węglowodany, składniki mineralne i witaminy.

Kofeina w połączeniu z tauryną pobudza, zwiększa zdolność koncentracji oraz przyspiesza przemianę materii. Izotoniki pozwalają organizmowi lepiej znosić zmęczenie, więc warto je pić w trakcie wysiłku fizycznego.

- Konsumenci często je jednak ze sobą mylą, a szkoda, bo napoje zawierające kofeinę nie nadają się do picia na sali gimnastycznej - twierdzi autorytatywnie Julita Bańkowska, brand manager marki Isostar.

Zdaniem lekarzy zarówno jedne, jak i drugie z całą pewnością nie szkodzą - byle spożywać je w niewielkich ilościach.

Na rynku bezspornie rządzi producent napoju energetycznego Red Bull - ma 36 proc. udziału. Tuż za nim z 30-proc. udziałem jest Coca-Cola, która sprzedaje napój izotoniczny Powerade.

Reszta to głównie marki własne robione na specjalne zamówienie hipermarketów lub stacji benzynowych. Swoje napoje energetyczne i izotoniczne ma np. Orlen czy sieć tanich sklepów osiedlowych Leader Price.

Cały czas wchodzą tu jednak nowi gracze. Od kwietnia o krajowych konsumentów walczy np. międzynarodowa firma Extreme Group. Założona dziesięć lat temu spółka zaczęła działalność od kręcenia i sprzedaży programów telewizyjnych poświęconych sportom ekstremalnym. Dziś ma własny kanał Extreme Sports Chanel, a napoje energetyczne sprzedaje do kilkudziesięciu krajów świata.

Jej sztandarowym produktem jest napój o nazwie Extreme Energy. Puszka tego "dopalacza", jak zapewnia dział marketingu Extreme, zawiera kompozycję fermentowanej herbaty Kombucha (używanej w Chinach już 2200 lat temu przez ówczesnych wojowników w celu uzyskania nieśmiertelności), syberyjskiego żeń-szenia i guarany.

Więcej za mniej

Efekty rosnącej konkurencji wśród producentów już widać. Rynek napojów energetyzujących i izotonicznych wart jest obecnie ok. 165 mln zł. O ile jednak jeszcze dwa lata temu kwota ta rosła po 20 proc. rocznie, o tyle przez ostatnie 12 miesięcy tylko o 4 proc.

Wniosek? Producenci sprzedają co prawda więcej "dopalaczy", ale za mniejsze pieniądze.

Aby wyrwać konkurentom kawałek rynku, imają się najróżniejszych metod. Przede wszystkim wydają krocie na reklamę w telewizji i prasie. W zeszłym roku było to blisko 20 mln zł.


POWIĄZANE

Liczba gospodarstw agroturystycznych stale rośnie, podobnie jak zainteresowanie ...

Donald Tramp, prezydent USA, ogłosił nowe cła, które mają na celu ochronę ameryk...

Według najnowszego badania opinii publicznej, większość społeczeństwa uważa, że ...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę