Rząd nie chce finansować znakowania koni w przeciwieństwie do kóz, owiec i trzody chlewnej. Tymczasem trwają w Sejmie prace nad poselskim projektem nowelizacji ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt, badania zwierząt i mięsa oraz o Inspekcji Weterynaryjnej, która ma regulować finansowanie identyfikacji zwierząt.
Pierwotnie w projekcie ustawy była mowa tylko o zwolnieniu z opłat za znakowanie tylko właścicieli trzody chlewnej, owiec i kóz. Jednak Polski Związek Hodowców Koni, który ma zająć się znakowaniem koni, zaoponował przeciwko takiemu rozwiązaniu. Za identyfikacje jednego konia trzeba zapłacić aż 49,50zł. Andrzej Skaryszewski, reprezentujący Związek podczas posiedzenia senackiej komisji rolnictwa tłumaczył, że dotychczas tylko 5 krajów unijnych ma zakończoną identyfikacje koni. Pozostałe są na podobnym etapie co Polska, gdzie zarejestrowanych jest 60 tyś zwierząt. Wpisane są one do księgi koni hodowlanych i stanowią około 15% wszystkich koni hodowlanych w naszym kraju. PZHK szacuje, opierając się na danych GUS, że pogłowie koni wynosi obecnie ok. 400 tyś sztuk. Oznacza to, że zdecydowana większość koni jest poza jakąkolwiek identyfikacją.
Wiceminister rolnictwa Józef Pilarczyk wyjaśniał, że rząd nie znalazł możliwości finansowania tego zadania, które miałoby kosztować ok. 20 mln zł. Dodatkowo rząd nie rozwiązał jeszcze kwestii znakowania trzody chlewnej – nie wiadomo jeszcze kto wykona te zadanie (w Niemczech do tej pory jeszcze nie ukończono znakowania trzody chlewnej). Zmianami w ustawie weterynaryjnej mają zająć się posłowie z sejmowej komisji rolnictwa.