europejskie forum rolników 2025

Szał zakupów

8 czerwca 2009
Nie ustaje szał zakupów polskich towarów w przygranicznych miejscowościach ale nie tylko. Przed dwudziestoma paru laty turystyka zakupowa kojarzyła się w naszym kraju z intratnymi wyjazdami do Rosji po złoto, do NRD po buty salamandry i sprzęt AGD, do Czechosłowacji po biżuterię z Jablonexu. Teraz jest odwrotnie - to do nas niemalże masowo przyjeżdżają turyści na zakupy.

Dlaczego przyjeżdżają? Bo się bardzo opłaca. Wystarczy porównać ceny: na Litwie kostka masła kosztuje w przeliczeniu na złotego 5,30, u nas 4 zł, kiełbasa odpowiednio 27 zł i 19 zł, olej jadalny - 31 zł i 18 zł. W Niemczech jabłka kosztuje w przeliczeniu 9 zł, u nas - 3 zł, polędwica wołowa - 63 zł i 24 zł, na Słowacji za łososia trzeba zapłacić prawie 50 zł a u nas - 26 zł, w Czechach za parówki - 32 zł a polskie - 15 zł. Praktycznie cała polska żywność jest tańsza dla naszych zachodnich, południowych i litewskich sąsiadów. Przyjeżdżają nie tylko po żywność ale także po meble ogrodowe, nowe samochody a nawet meble kuchenne. Jeszcze przed rokiem nasi rodacy jeździli na Słowacje po piwo, wino, wódkę, sery, jogurty, mleko, masło a nawet cukier a do Niemiec po oryginalne i w porównywalnej cenie proszki i płyny do prania, ubrania i elektronikę. Na szczęście naszym pożal się Boże politykom nie udało się przeforsować w minionych latach pomysłu przystąpienia do strefy euro i dziś dzięki masowej wyprzedaży towarów w regionach przygranicznych nasz dochód narodowy (PKB) Polska obok Malty i Cypru jest na minimalnym "plusie".

Masowe wykupywanie niektórych towarów zakłóca lokalne rynku i np. na tzw. ścianie wschodniej żywność jest droższa niż w Warszawie, czy Łodzi. Dochodzi nawet do takich sytuacji, że mniejsze i średnie przetwórnie dostosowują się do gustów południowych sąsiadów i produkują wędliny tylko na bezpośrednie zamówienie np. słowackich hurtowników. Po osłabieniu złotego "świat" przewrócił się do góry nogami - nie my lecz "oni" przyjeżdżają do naszych sklepów i zakładów. Oblężenie przeżywają na północnym wschodzie suwalskie i białostockie markety, podkarpackie na południowym wschodzie i dolnośląskie na południowym zachodzie. Z kolei nasi zachodni sąsiedzi nie przyjeżdżają wyłącznie po jedzenie ale np. po nowe samochody - u nas po 1/3 tańsze niż w Niemczech (wystarczy porównać wskaźniki - jeśli na Zachodzie - w krajach Unii Europejskiej - sprzedaż samochodów spadła o blisko 10% to w Polsce wzrosła o 3% dzięki zakupom naszych sąsiadów z południa i zachodu) oraz do gabinetów lekarskich, dentystycznych, salonów fryzjerskich i kosmetycznych.

Trudno w to uwierzyć, ale w gazetach naszych sąsiadów pojawiły się w rodzimych językach reklamy polskich sklepów i hipermarketów. Pomaga też reklama "szeptana", przekazywana z ust do ust albo z ust do ucha. Nic więc dziwnego, że pod najbardziej renomowanymi, warszawskimi galeriami handlowymi pojawiają się autobusy z mile widzianymi dla właścicieli "galeryjnych" sklepów turyści zakupowi z Litwy.
Jak długo potrwa to zakupowe szaleństwo? Tak długo, jak długo złoty będzie słaby. Jak długo będzie słaby? Tego nikt nie jest w stanie dokładnie przewidzieć. Jedno jest pewne - jak już nasi sąsiedzi zasmakują w dobrej, zdrowej żywności to tak łatwo, nawet po umocnieniu się złotego nie zrezygnują z ich zakupów.

POWIĄZANE

Według Oil World eskalacja napięć handlowych na świecie może zwiększyć niedobór ...

Analitycy szacują, że w marcu w sklepach było o ponad 6% drożej niż rok wcześnie...

31 marca 2025 r. Zwyczajne Walne Zgromadzenie Krajowej Grupy Spożywczej S.A. zat...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)Pracuj.pl
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę