Adama_poleposition_15.03_30.04

Nasza debata - głos pierwszy: baca 56

8 lutego 2010
2009-05-30
Szanowni czytelnicy PPR! Szanowna Redakcjo! Jestem użytkownikiem PPR od kilku lat. To chyba (mimo wad) najlepszy rolniczy portal w naszym kraju. Zamieszczane tu są różnorodne glosy na tematy związane z rolnictwem, można tu znależć zestaw podstawowych informacji o tym, \"co w trawie piszczy\", wymienić opinie, podyskutować. Trudno się przy tym zorientować (na podstawie lektury artykułów)  w preferencjach politycznych redakcji, co wskazuje na (rzadką dziś w świecie mediów) polityczną bezstronność i niezależność.
Zamieszczono dziś kolejny kontrowersyjny glos - list p. Goliszewskiego z BCC. Dla mnie szczególnie bulwersujący, gdyż znalazłem w nim wyraźne echa dyskusji prowadzonej dwa miesiące temu na portalu \"Gazety Wyborczej\" w komentarzach do artykułu p. Majcherka na temat wsi, przy czym w moim odczuciu zarówno kontrowersyjne tezy p. Majcherka jak i ciekawe merytorycznie spostrzeżenia licznych komentatorów zostały w tym liście użyte demagogicznie i stronniczo. Zarówno list p. Goliszewskiego, jak i wyżej wspomniany artykuł p. Majcherka są niepokojące z tego powodu, że pewną ilość stwierdzeń prawdziwych podlewają zawiesistym sosem półprawd, zwykłych kłamstw i nierzetelnej, wybiórczo taktowanej statystyki, co w sumie ma służyć partykularnym interesom autorów lub ich kolegów czy mocodawców. Z troską o dobro polskiej wsi nie ma to nic wspólnego, niezależnie od stosowanej w wypowiedziach retoryki. Mieszając prawdę z demagogią głosy te zaciemniają obraz i utrudniają merytoryczną dyskusję. Jest jednak pewna korzyść z wystąpień takich jak list p. Goliszewskiego, artykuł p. Majcherka, niedawne (skandaliczne!) uwagi p. Frasyniuka i wiele podobnych: pokazują one rozmiar niewiedzy, dezinformacji, ignorancji i fałszywych wyobrażeń o polskiej wsi, zarówno w szeroko rozumianej opinii społecznej, jak wśród  polityków decydujących o kształcie polityki rolnej (tu raczej należałoby mówić o braku jakiejkolwiek spójnej polityki), czy w końcu wśród przedstawicieli czwartej władzy - mediów. \"Koń jaki jest, każdy widzi\" - to założenie pozwala wszelkiej maści demagogom przyjmować dowolne założenia na temat sytuacji rolnictwa w Polsce
aby dalej snuć kompletnie swobodne rozważania i wyciągać równie dowolne (najczęściej z góry założone) wnioski podparte \"danymi statystycznymi\". Każdy widzi takiego konia jakiego chce.
JAKA JEST WIEŚ POLSKA ANNO 2009 NIKT NIE WIE.
Nie wie GUS, którego dane statystyczne zebrane według absurdalnych kryteriów i niezweryfikowane nie mogą być podstawą rzetelnej wiedzy, nie wie KRUS, ZUS, nie wiedzą liczne instytuty naukowe, nie wiedza politycy z wszystkich partii, nie wie Urząd Skarbowy, nie wiedzą izby rolnicze, doradcy, ARiMR.  Wieś to biała plama na mapie Polski, którą można by jedynie skomentować stwierdzeniem \"hic sunt leones\"  i,  w zależności od potrzeby, upatrywać tam przyczyny wszystkich polskich niepowodzeń (jak pp. Goliszewski i Majcherek), albo umieszczać tam odwiecznego, bydlęcego wroga polskich dążeń niepodległościowych (jak p. Frasyniuk), czy \"sól tej ziemi\" lub ostatni szaniec tradycyjnej katolickiej polskości, jak np. goszczący dawniej na PPR p. Wojciechowski. Regularnie, w rytmie kalendarza wyborczego ta \"terra incognita\" nawiedzana jest przez demagogicznych poławiaczy głosów. Po wyborach zapada cisza, mgła, mętna woda której nieprzenikniona powierzchnia skrywa drapieżne, bezwzględne interesy grubych ryb - wielkich ponadnarodowych koncernów jak Sudzucker, Smithfield czy Monsanto, powiązanych z nimi sprzedajnych polityków czy przedstawicieli świata nauki, żądnych chłopskiej ziemi spekulantów i deweloperów. To także żerowisko drapieżników mniejszego kalibru, jak ci wszyscy sprzedawcy, domokrążcy, pośrednicy, urzędnicy czy doradcy, certyfikatorzy, sprzedawcy talonów na zielone balony, lokalni politycy, niby przedstawiciele, którzy są rzeczywistymi beneficjentami znacznej części pomocy skierowanej do rolnictwa. Na zwykłych hienach pasących się na masie upadłościowej po PGR-ach, spółdzielniach, zakładach przetwórczych czy zbankrutowanych (nie zawsze ze swojej winy) gospodarstwach skończę, choć do wyczerpania listy jeszcze daleko, widzę tu duże pole do popisu dla parazytologii...
W tej sytuacji znaczna cześć środków mających wspierać restrukturyzację i modernizację polskiego rolnictwa (choć sporych to i tak niewspółmiernie małych wobec potrzeb i wyzwań) trafia w rzeczywistości zupełnie gdzie indziej, służy zupełnie innym celom, lub jest po prostu tak czy inaczej defraudowana lub marnotrawiona. I nikt nawet nie wie, jaka jest skala tego marnotrawstwa.
Sytuacja polskich obszarów wiejskich (rozumianych nieco szerzej niż tylko rolnictwo) stanowi  znaczący element  kondycji Polski jako całości. Jest to przecież ok. 40% ludności, zdecydowana większość powierzchni kraju. Realny udział (czy wpływ) rolnictwa w PKB jest również wyższy niż wskazują na to oficjalne statystyki. Bardzo istotny (acz nieuchwytny statystycznie) jest także wpływ stanu obszarów wiejskich na zwyczajną jakość życia - dobrze jest mieć gdzie wyjechać z miasta choćby na piknik czy grilla, nie wspominając już o cenie, jakości i smaku chleba naszego powszedniego... Ostatnio p. Prezydent RP powołał radę i zainaugurował dyskusję o wsi polskiej. Pan Prezydent ma rację: DYSKUSJA O WSI POLSKIEJ JEST PILNIE KONIECZNA ! Na razie słyszałem jednak tylko o inauguracji... Czekamy... P.Goliszewski też ma rację: POLSKIEJ WSI POTRZEBNY JEST MĄŻ STANU, który potrafi przeprowadzić nakierowane na przyszłość reformy, nie oglądając sie na chwilowe  spadki słupków w sondażach. Ale reforma KRUS (choć  niezbędna) nie jest tu najważniejszą sprawą. Tu trzeba się przeciwstawić koalicjantom z rządu, trzeba powiedzieć gorzka prawdę części swoich wyborców, w Brukseli twardo walczyć o interesy polskiej wsi, a nie o miłą atmosferę i lukratywne stołki dla swoich. Politycy chętnie wydają pieniądze na sondaże opinii publicznej mające określić kolor krawata, który będzie dobrze służył ich popularności. Może potrafiliby też znaleźć pieniądze na ZBADANIE RZECZYWISTEGO STANU WSI POLSKIEJ, żeby już nie wróżyć demagogicznie z fusów, tylko opierać sie na rzetelnych danych i analizach? Konieczny jest RZETELNY SPIS ROLNY, który opisze realną kondycję polskiego rolnictwa. Ile mamy gospodarstw rolnych? Czy 0,5 ha to jest gospodarstwo rolne? Czy 10 000 ha to takie samo gospodarstwo? Czy ferma 200 000 świń bez areału to gospodarstwo rolne?
Ile jest gospodarstw \"socjalnych\", a ile produkujących, rozwojowych? Jaka przepaść technologiczna dzieli polskie rolnictwo od unijnego? Ilu mamy rolników? Ilu mamy mieszkańców wsi? Ilu mamy dwuzawodowców? Mamy w Polsce więcej gospodarstw rolnych niż osób ubezpieczonych w KRUSIE, z takich danych nic nie wynika poza absurdem, wykorzystywanym przez cwaniaków i demagogów. Może warto też upublicznić prawdziwe informacje na temat warunków, na jakich polskie rolnictwo weszło do UE. Bo z jednej strony słychać hurraoptymistyczne chełpliwe relacje polityków o naszych sukcesach negocjacyjnych, z drugiej strony rzeczywistość skrzeczy: znikomy w porównaniu ze starą UE poziom dopłat, cukier, komponenty do biopaliw... Więc: PO PIERWSZE TRZEBA ZBADAĆ I OPISAĆ STAN ISTNIEJĄCY. Po drugie: NAJWYŻSZY CZAS NA OGÓLNOPOLSKĄ DYSKUSJĘ NA TEMAT MIEJSCA ROLNICTWA (I SZERZEJ: OBSZARÓW WIEJSKICH) W NAJJAŚNIEJSZEJ RZECZPOSPOLITEJ. Dyskusja musi być ogólnopolska, czas skończyć z antagonizowaniem wsi i miasta w imię doraźnych politycznych rozgrywek; jedziemy wszyscy na jednym wózku. W krajach \"starej\" unii 70% społeczeństw (także \"mieszczuchy\") popiera dopłaty do rolnictwa, oni rozumieją, że to im zapewnia niskie ceny i bezpieczeństwo żywnościowe, w Polsce ciągle (dzięki m.in. takim demagogicznym wystąpieniom jak list p.Goliszewskiego) panuje przekonanie że leniwi chłopi biorą \"naszą\" kasę za nic, a reszta społeczeństwa nic z tego nie ma. Poprawność polityczna (i prawo) nie pozwala zagrywać kartą antysemityzmu, zastępczą rolę (dla wielu populistów) przejęli rolnicy - tu można do woli szczuć, wzbudzać waśnie i nienawiść.
Trzeba w końcu sformułować pryncypia POLSKIEJ POLITYKI ROLNEJ:  ku czemu zmierzamy, jaki kształt rolnictwa chcemy osiągnąć, czy mamy stawiać na wielkie przedsiębiorstwa czy na gospodarstwa rodzinne, na ilość i wysoką produktywność kosztem chemizacji, czy na jakość i wyższe ceny. Czas określić na nowo miejsce rolnictwa ekologicznego, które pozostawione samopas dryfuje  niebezpiecznie w kierunku specyficznej mieszanki guślarstwa, sekciarstwa i zwyczajnych malwersacji na grubą skalę, grzebiąc tym samym bardzo słuszną ideę, która mogłaby (przy innym podejściu) przynieść polskiemu rolnictwu wielką szansę. Obawiam się, że inicjatywa pana Prezydenta w sprawie dyskusji spełznie na.. inicjatywie.
Może zatem PPR zechciałby taką dyskusję zainicjować? Wymagałoby to stworzenia specjalnej  zakładki, możnaby spróbować namówić do wypowiedzi polityków, specjalistów, \"odpytać\" w tej sprawie GUS, KRUS, ZUS i wszystkich świętych, na głosy \"zwykłych\" użytkowników portalu można przecież liczyć. Można sobie nawet wyobrazić sytuację, że to TVP czy Wyborcza cytują PPR a nie, jak dotąd, na odwrót. Zachęcam do dyskusji.

WYPOWIEDZI DO DYSKUSJI PROSIMY KIEROWAĆ NA ADRES: redakcja@ppr.pl

POWIĄZANE

Od tego roku rolnicy mogą składać wnioski o przyznanie dopłat bezpośrednich i ob...

Reprezentanci z Krajowej Rady Izb Rolniczych, Węgierskiej Izby Rolniczej, Słowac...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę