Adama_poleposition_15.03_30.04

KU CZEMU ZMIERZAMY? - Andrzej Lepper

6 kwietnia 2010
Rozmowa z Andrzejem Lepperem – przewodniczącym „Samoobrony”, byłym marszałkiem Sejmu, wicepremierem i ministrem rolnictwa,

Prowadzimy na stronach portalu PPR.pl debatę pt „ku czemu zmierzamy” i pytamy m.in. o to,  jaki powinien być kształt gospodarstw rolnych? Czy powinniśmy pozostać przy dotychczasowej strukturze dużych, średnich i małych -socjalnych?
Andrzej Lepper: - Gospodarstw socjalnych nie da się zlikwidować. Nie da się też przeprowadzić tego co zamierza minister Sawicki, że będzie zabierał dużym i dawał małym. To jest chore z dwóch powodów:  Jeśli się da 30 hektarów temu co ma 10, to okaże się, że ten rolnik  ma za mało maszyn, bo nie ma dostępu do taniego kredytu, a to  z powodu niskiej opłacalności produkcji. Za wysoka jest też cena  nawozów i środków ochrony roślin dla takiego rolnika. Słowem 40 hektarów ziemi nie da się obrobić przy tych możliwościach jakie posiada 10-cio hektarowiec. Jak z kolei dużemu zabierze się 30% ziemi, to i jego się „utopi”. Dlatego jestem za modelem rolnictwa takiego jakie jest i niech drogą ewolucji następują oczekiwane zmiany, a nie nakazem, ustawą czy rozporządzeniem. Gospodarstwa pięciohektarowe, jeśli nastawią się na produkcję specjalistyczną lub ekologiczną mogą dobrze prosperować, ale warunkiem jest wsparcie państwa tak jak to się dzieje w innych krajach. Na przykład w Niemczech i Austrii jest wiele małych gospodarstw nastawionych na drobne przetwórstwo i dobrze z tego żyją.
Czy mamy w Polsce narzędzia żeby poprawiać i sterować opłacalnością produkcji rolnej? Czy może jest wygodniej zasłaniać się  niemocą i ograniczeniami unijnych przepisów?
- Rząd ma narzędzia do wpływania na opłacalność. Podam przykład – gdy w 2007 roku była tak zwana górka świńska, (byłem wówczas ministrem rolnictwa) to uruchomiłem fundusze na skup półtusz na powiększenie rezerw państwowych. Podobnie było ze zbożem. Jak tylko objąłem urząd ministra i dowiedziałem się o dużych zapasach zboża w ARR to nakazałem pozbycia się nadwyżek. Oczywiście zostawiliśmy zapas tzw. żelazny w którym jest rezerwa państwowa. Od czego bowiem jest Agencja Rynku Rolnego? Niech szuka rozwiązań a nie kombinuje komu dać i ile publicznych pieniędzy zapłacić za przechowywanie lub składowanie. To nie o to chodzi. Uruchamiając skup interwencyjny i upłynniając rezerwy można wpływać na rynek i w sposób przemyślany regulować opłacalność produkcji  i niech nikt nie mówi że tak nie można. A jeśli tak mówi to po co jest nam ministerstwo i minister rolnictwa, po co jest ARR i jej prezes?
Nasz portal odwiedza 450 tys. użytkowników miesięcznie, z czego ponad 60% stanowią rolnicy. Internauci pytają nas skąd się biorą w miastach rewelacje na temat opłacalności produkcji rolnej i krytyka KRUS-u prowadzona między innymi przez  BCC. Czy w tym kontekście uważa Pan że samorząd rolniczy spełnia swoja rolę?
- Samorząd rolniczy w obecnym kształcie jest wielkim niewypałem. Podobnie zresztą jest z samorządem terytorialnym. Dość powiedzieć, że w wyborach do izb rolniczych bierze udział tylko od 2 do 4 procent rolników wraz z działkowcami! Jestem całym sercem za izbami ale takich na wzór francuski czy niemiecki. Tam izby działają razem ze związkami zawodowymi rolników i związkami branżowymi. We Francji ponad połowę rad i zarządów izb stanowią właśnie związkowcy. Tam po prostu przestrzegany jest tak zwany parytet, bo każdy związek ma zagwarantowaną reprezentację  w izbach, i tam widać spójność działania reprezentacji rolniczych. Mówią jednym głosem.
Wracając do Bussiness Center Club (BCC) – z ich wypowiedzi wynika, jakby w ogóle nie mieli pojęcia o ekonomii, a przecież są to ludzie wykształceni, prowadzący duże  przedsiębiorstwa. Ci ludzie nie dostrzegają tego  co widzi każdy mieszkaniec wsi i klient w sklepie w mieście. Przypomnę, że kiedy byłem ministrem rolnictwa pszenicę rolnik sprzedawał po 800 zł za tonę. Dopłaty  wyniosły wówczas 600 zł do hektara. Jeśli przyjmiemy plony na poziomie 4 ton to z hektara dochody rolników łącznie z dopłatami wynosiły 3,8 tys. zł. Dziś pszenica kosztuje 500 zł, co przy dopłatach rzędu 800 zł daje dochód 2,8 tys. zł. Rolnikom dzieje się gorzej, nie lepiej. A przecież od 2007 roku podrożało paliwo, nawozy, maszyny i środki ochrony roślin. I co – zazdroszczą rolnikom dopłat? Mleko w skupie przed trzema laty kosztowało 1,3 zł  za litr, a przetwory mleczne w sklepie były tańsze. Dziś za mleko w skupie płacą tylko często poniżej 1 zł,  a mimo to sery czy jogurty w sklepie są droższe. Podobnie było z żywcem, który po przejściu górki świńskiej przed trzema laty kosztował 5 zł za kilogram a wówczas kiełbasa była tańsza jak obecnie. Dziś że cena skupu żywca wieprzowego jest niższa o 2 zł na każdym kilogramie! To ja się pytam kto na tym zarabia?
Minister Sawicki ma gębę pełna frazesów i zapowiada że będzie likwidował pośredników, że będzie ich obciążał  opłatami. Wymyśla wiele rzeczy ale nic z tego co zapowiada nie robi. A co do KRUS-u – jego likwidacja to poroniony pomysł. Wystarczy spojrzeć na systemy ubezpieczeń społecznych we Francji czy Niemczech. I nie można mówić, że do rolnictwa się dopłaca. Jeśli rolnik miałby płacić pełną stawkę ubezpieczeniową to wprowadźmy opłacalne ceny na płody rolne i wówczas zobaczymy kto za to zapłaci.
Ostatnio na spotkaniu ze związkowcami w Madrycie rozmawialiśmy na temat  dopłat - i co tam powiedziano – w samych Stanach Zjednoczonych do rolnictwa państwo dopłaca 126 miliardów dolarów. A ile polski rząd dopłaca do rolnictwa? Dziesięciokrotnie więcej ludzi w Ameryce nie ma jak w naszym kraju a  przecież u nas dopłata do KRUS to tylko około 13 miliardów złotych. Nawet mniej, bo rolnicy płacą osobno składkę chorobową, macierzyńską i te składkę należałoby odjąć. A jak zachorują zwraca im się tylko 9 zł za każdy dzień choroby? Czy to jest dużo?. Należałoby jeszcze od 13 mld zł odliczyć 15% podatku, to jest około 2 mld zł. Słowem -  tak jak powiedziałem kiedyś w Sejmie – łapy precz od KRUS-u. Nie tykajcie instytucji, która dobrze działa.
 Nadchodzi czas prezydencji polski w Unii Europejskiej, a tymczasem w przygotowywanych na ten okres dokumentach rządowych nie ma zapisów o działaniach na rzecz wsi i rolnictwa. Przecież za naszej prezydencji trzeba będzie szukać koalicji na rzecz stworzenia przyszłego budżetu  - po 2013 roku. Powinniśmy choćby wywalczyć zrównanie dopłat.
- Bardzo źle się dzieje, że nie ma spraw rolnictwa postawionych na ostrzu noża. Powinniśmy już teraz zawierać prorolnicze koalicje, bo takie państwa jak Niemcy, Francja nie zgodzą się na radykalne zmiany we Wspólnej Polityce Rolnej  jakie chciałaby wprowadzić na przykład Wielka Brytania, ale już Hiszpania, Grecja, Włochy pewnie już szybciej, nie mówiąc o państwach które niedawno przystąpiły do Unii. I  już, teraz, raz na kwartał powinniśmy zbierać ministrów rolnictwa i ustalać wspólna politykę rolna także w odniesieniu do przyszłego budżetu Unii.
Jednym z naszych priorytetów powinno być wyrównanie dopłat w całej Unii. Przypomnę, że jednym z naszych postulatów było także zrekompensowanie naszym rolnikom różnic w tych dopłatach Gdy zabierałem głos w Brukseli mówiłem także o potrzebie utworzenia funduszu klęskowego. Teraz cały świat przeżywa różne kataklizmy, które dotykają wszystkich ludzi i ich dobytku ale przede wszystkim rolników. I nie chodziło w tym przypadku o fundusz solidarnościowy, który wynosił wówczas 1 mld euro, ale fundusz klęskowy, który w sam raz przydałby się np. dziś w Hiszpanii, gdzie wszystko gnije, sadzonki truskawek, gaje pomarańczowe. Taki fundusz powinien być w każdym państwie i na szczeblu unijnym.
Przy okazji, jeśli mówimy o ministrach rolnictwa, wspomnę tylko, iż w ubiegłym roku na spotkaniu z rolnikami i działaczami związkowymi, na które samoobrony niestety nie zaproszono,  prezydent Lech Kaczyński zwracając się do zebranych powiedział, że: „takiego ministra jak Lepper to wy długo mieć nie będziecie”. Chwalił mnie także po moich wystąpieniach w Brukseli niemiecki minister rolnictwa i unijna komisarz Marion Fischer Boel.
Na koniec spytam ku czemu zmierza polskie rolnictwo – w dobrym kierunku, czy złym?
- Zdecydowanie w złym. Brakuje zdecydowanego działania rządu i w naszym kraju i na forum unijnym. Co się dzieje? Czy należy to tłumaczyć tylko tym, że liberałów nie interesuje rolnictwo a gdy współrządzi PSL w rolnictwie zawsze  dzieje się źle? A poza tym dlaczego minister rolnictwa, tak jak w innych krajach nie nadzoruje  leśnictwa nie mówiąc o obniżeniu rangi – do tej pory minister rolnictwa był jednocześnie wicepremierem. To świadczy o randze jaką rolnictwu nadaje PSL.
Co chciałby Pan powiedzieć od siebie na koniec naszej rozmowy?
Na zakończenie chciałem z okazji zbliżających się Świąt Wielkiej Nocy  wszystkim rolnikom, mieszkańcom wsi i obszarów wiejskich, internautom i redakcji portalu PPR.pl złożyć serdeczne życzenia wszystkiego najlepszego, wszelkiej pomyślności i powodzenia.

POWIĄZANE

Od tego roku rolnicy mogą składać wnioski o przyznanie dopłat bezpośrednich i ob...

Reprezentanci z Krajowej Rady Izb Rolniczych, Węgierskiej Izby Rolniczej, Słowac...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę