Co z Krajową Spółką Cukrową?

26 marca 2004

Krajowa Spółka Cukrowa to efekt pomysłu jeszcze z lat dziewięćdziesiątych. Miała ona: być antidotum ma kłopoty polskiego przemysłu cukrowego, skutecznie konkurować z zachodnimi potentatami, zapobiec sprzedaży majątku narodowego w obce ręce i gwarantować pracę cukrownikom i plantatorom.

Krajowa Spółka Cukrowa została zarejestrowana we wrześniu 2002 r. Kapitał zakładowy narodowego koncernu cukrowego liczył wówczas 496,8 mln zł. Jednak przez ponad półtora roku od rozpoczęcia działalności, KSC nie spełniła pokładanych w niej nadziei. Rozproszenie produkcji i jej różne koszty w każdym z zakładów, niewykorzystywanie możliwości produkcyjnych, przerost zatrudnienia, brak równowagi na rynku cukru a przede wszystkim brak pomysłu na rozwiązanie problemów - to podstawowe przyczyny złej kondycji Krajowej Spółki Cukrowej. Szansą dla Spółki byłaby niewątpliwie restrukturyzacja, prowadząca m.in. do obniżenia kosztów produkcji, ale - niestety - wiąże się to z zamykaniem zakładów. W ciągu najbliższych dwóch lat KSC zamierza wyłączyć produkcję w 11 z 22 składających się na koncern zakładów. Jeszcze w tym roku planuje się zamknięcie czterech, a może sześciu cukrowni. To pociąga za sobą zwolnienia pracowników i wypłacanie należnych im odpraw. Szacuje się, że na restrukturyzację KSC potrzebuje już teraz 230 mln zł i dlatego wystąpiła o tę kwotę do Ministra Skarbu - właściciela spółki. Byłoby to już kolejne wsparcie dla KSC z budżetu, bowiem wcześniej, minister przekazał na podwyższenie kapitału KSC akcje, jakie skarb państwa zachował w cukrowniach sprzedanych wcześniej zachodnim inwestorom. A jaka sytuacja zastanie spółkę w chwili akcesji? Po wejściu do UE cukier z pewnością zdrożeje, ale i wzrosną koszty jego uzyskania - więcej trzeba będzie zapłacić plantatorom buraków. Koszty, które są jeszcze przed KSC - to także dostosowanie części zakładów do unijnych norm ochrony środowiska czy standardów jakościowych.

Jednak zbliżająca się w Unii Europejskiej reforma rynku cukru może postawić nas też przed sytuacją, że nie zostaniemy jednym z 4 czy 6 państw (tyle się planuje) produkujących buraki cukrowe.

Czy więc warto utrzymywać i stale dokapitalizowywać spółkę, której działalność nie przyniosła dotąd zysków? Jaka będzie sytuacja społeczna w chwili podjęcia najbardziej drastycznych kroków - czyli zamykania zakładów?

Czy szansą dla spółki będzie sprzedaż akcji plantatorom i pracownikom? I czy oni, znając obecną sytuację spółki, będą chcieli zainwestować swoje pieniądze w - jak na razie - niepewny interes?

Pozostaje też ciągle jeszcze nie załatwiony problem opłat za dowóz buraków do cukrowni, tych które zostaną, jak również brak planu zagospodarowania obiektów po likwidowanych cukrowniach. 


POWIĄZANE

Inteligentna doniczka zapewni świeże zioła i warzywa przez cały rok. Parametrami...

Wicepremier, minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk uczestniczył w ni...

13 września 2022 r. Parlament Europejski przyjął sprawozdanie w sprawie Strategi...


Komentarze

Bądź na bieżąco

Zapisz się do newslettera

Każdego dnia najnowsze artykuły, ostatnie ogłoszenia, najświeższe komentarze, ostatnie posty z forum

Najpopularniejsze tematy

gospodarkapracaprzetargi
Nowy PPR (stopka)
Jestesmy w spolecznosciach:
Zgłoś uwagę